Nie samym chlebem ...
Wujek Karol Watras przyjeżdżał z Krakowa do Jasła przeważnie latem. W wakacje 1960 ledwo się rozpakował zagadnął mnie z rozdziawioną buzią:
-Miglanc zaprowadzisz mnie nad rzekę? Wiedziałem, że dobrze zna drogi do wszystkich trzech naszych rzek. Najwyraźniej szukał towarzysza.

"Czytaj bracie Podkarpacie"
"Podkarpacie" znam, jako czytelnik, od pierwszego numeru czyli od czwartku1 października 1970. Cena wtedy 2,50 złotych.

Powódź A.D. 2010
W czwartek Boże Ciało 3 czerwca 2010 w Jaśle do zakończenia procesji było chłodno, ale nie padało. Po południu zaczęło lać i trwało to nieprzerwanie niemal 3 dni.
W piątek 4 czerwca rano, około godziny 14.00 wezbrane wody rzeki Wisłoki, której koryto znajduje się w odległości około 300 kroków od naszej działki, zaczęły przelewać się przez wał.
Udałem się tam, przy sprzeciwie domowników, pod pretekstem zebrania plonów. Sączył deszcz! Chciałem kupić baterie u zegarmistrza. Nieczynne. Ktoś przechodzący obok widząc, mnie zawiedzionego rzekł: „Wszystko zamknięte. Powódź”.




